sobota, 26 maja 2012

This is my fucking love

Tak dawno tu nie pisałam. Stwierdziłam że jednak jest mi to potrzebne... Miło że mam taką czytelność.? Tak więc, po przyjeździe z Austrii wszystko się pokomplikowało. I to prawie na raz, ale nie będę się w to zagłębiać. Czasami trzeba się pogodzić z losem. Mam czasem wrażenie że życie umyka mi przez palce, że już nie zrobię wielu rzeczy, a następnym razem wydaje mi się że jest oki. Że mam całe życie przed sobą. Ale po prostu... Czemu nie powiedzieliście że miłość ma skutki uboczne.?! Wkurwia mnie już to że myślę o nim non stop. Śnię o NIM prawie każdej nocy. Najgorsze że ON o tym wiem. Ale do chuja nic z tym nie robi. Gdyby nie Nikki, to nie wiem co bym zrobiła. Prawdopodobnie, już bym leżała w jakiejś wannie z podciętymi żyłami. Czasem zastanawiam się; "po co mi chłopak skoro mam tak wspaniałą przyjaciółkę". Ale  miło by było poczuć go obok. Jego dotyk, usta na swoich ustach. Kurwa mać.! Czemu nie można tak po prostu wykasować wspomnień.? Myśli.? Miał dzwonić.!


Zapraszam was na swojego bloga z opowiadaniami. Który za kilkanaście minut zostanie wprowadzony do użytku. I... Cieszcie się życiem.!



Skoro Ci nie zależy to po co się tak gapisz?

2 komentarze:

  1. Miłość zawsze będzie miała skutki uboczne, w końcu taki świat.

    OdpowiedzUsuń